kiev office

“Nordowi Môl” – album z morza i korzeni

Kiev Office wraca z nowym albumem, pt. Nordowi Môl. Premiera już 10 stycznia w gdańskim klubie Drizzly Grizzly. Zespół ponownie zaprasza do świata dźwięków północy, ale złowił też kilka nowych sztuk. 

Choć grupa cieszy się już dużą popularnością w nurcie polskiej muzyki niezależnej i jest już marką samą w sobie, to nie odcina kuponów i nadal potrafi zabrzmieć świeżo i zaskakująco. Muzycy od początku, czyli od 2008 roku, podążają drogą opartą na brzmieniach które niegdyś określono bardzo trafnym mianiem “indie art punk”. Istotnym elementem twórczości zespołu są teksty, w których nie brakuje humoru, mądrości i przede wszystkim historii związanych z miejscem jego pochodzenia – Gdynią oraz Kaszubami. To właśnie czyni Kiev Office grupą wyjątkową, zapamiętywalną i oryginalną. Przez 11 lat działalności zagrali mnóstwo występów w całej Polsce, a każdy, kto choć raz był na ich koncercie wie, że to właśnie tam “Kievy” pokazują pełnię swoich możliwości, tryskając przy tym pełnią pozytywnej energii.

 

Zmiany, zmiany…

W 2018 roku zespół wydał płytę “Alarm Dla Gdyni X lat”, będącą zapisem koncertu w Studio im. Janusza Hajduna w Radio Gdańsk, gdzie grupa zaprezentowała przekrój swojej twórczości. Był to też pierwszy album Kiev Office wydany poza oficyną Nasiono Records. Nieco później zaszły kolejne ważne zmiany. Do zespołu dołączył gitarzysta Marcin Lewandowski, który następnie przejął rolę basisty zastępując Joannę Kucharską, która grała niemal od początku istnienia KO. W trio, choć z nowym muzykiem, grupa wydała 5 studyjne LP “Nordowi Môl”, co w języku kaszubskim oznacza łowisko, miejsce na odległej północy.

 

Oglądamy, oglądamy…

Okładka została zaprojektowana przez Krzysztofa Wrońskiego – perkusistę zespołu, odpowiedzialnego także m.in. za artwork na “Statku Matce” (2014). Całość jest bardzo estetyczna, utrzymana w barwach bieli i piasku, silnie kojarzących się z północą, porankiem i plażami Północnych Kaszub. Główny motyw okładki stanowi symbol skrojony na kształt kompasu, wyraźnie wskazujący na północ. Płycie towarzyszą również dwa klipy nakręcone przez Roberta Suszko (single “Nordowi Môl”, “Abrazja”) oraz zdjęcia, na których wygląd muzyków nawiązuje do tradycyjnego stylu ubioru Kaszubów trudniących się rybołówstwem.

 

Słuchamy, słuchamy…

Album zawiera 7 kompozycji, nagranych w składzie: Michał Miegoń – Wokal, Gitara, Bass Marcin Lewandowski – Wokal, Gitara, Bass Krzysztof Wroński – Perkusja. Muzykom towarzyszyła również Aleksandra Kobiela, wykonująca partie wokalne. Na płycie, podobnie jak na koncertach, jest mnóstwo swobody, co widać także po luźnym stosunku muzyków do swoich ról (raz Ty na basie, raz ja…). Podobnie jest także w przypadku produkcji, za którą odpowiada (tak jak na większości poprzednich płyt) Michał Miegoń – da się wyczuć umiejętność rejestracji właściwego momentu, spontaniczności wykonania i tego właściwego “X”, które trudno wytłumaczyć, ale każdy muzyk dobrze to zna. Nie brakuje przy tym produkcyjnej wiedzy, gładkości i charakterystycznej dla produkcji Miegonia przestrzeni. 

Muzycy pozwolili sobie także na eksperymenty brzmieniowe, korzystając z instrumentów ludowych, jakimi są m.in. Diabelskie Skrzypce, znane wszystkim, którzy choć raz widzieli występującą na żywo kaszubską kapelę w Klukach, czy Wdzydzach Kiszewskich. Ten instrument wita słuchacza już w utworze tytułowym, otwierającym album. Kompozycja, sama w sobie jest kwintesencją twórczości zespołu. Mamy tu wspomniane już punkowe zagrywki, zabawy znikającym i pojawiającym się pogłosem. Znalazło się też miejsce na nieco taneczny, perkusyjny groove w stylu indie, a w warstwie tekstowej usłyszymy opowieść geograficzno-etnograficzną. Pod koniec utworu nie zabrakło także pięknie rozwleczonych, ale na pewno nie nudnych gitarowych jęków, którym bliżej do “Antona Globby” (2010), najbardziej eksperymentalnej płyty w dyskografii Kiev Office.

 

Sztuka punku!

Punkowo, surowo, robi się w utworze “Szkwał”. Michał krzyczy nie gorzej niż w “Po południu Mechowo” czy “Karolinie Kodeinie”. Tutaj jednak zdecydowanie największe wrażenie robi partia basowa. Jeśli nie do końca rozumiesz, co znaczy “art punk”, to wyjaśni to właśnie ten riff. Ma w sobie surowość, dzikość, ale jednocześnie nie jest to kostkowanie w stylu The Clash, czy Sex Pistols. To jest zbyt skomplikowane, ale mieści się dokładnie pomiędzy – nie profanuje bardziej wysublimowanych stylistyk i jednocześnie nie godzi w ideę prostego i konkretnego, garażowego łomotu. Perkusja wtóruje gitarze basowej, tworząc niemal namacalny, morski szum, kojarzący się ze sztormem. Gitara? Rzęzi jak trzeba, jest trochę jak u Cobaina, tylko odrobinę czystsze i bardziej czytelne nuty. Nie zabrakło też prawdziwego, kaszubskiego śpiewu. Piękno tego języka, w wykonaniu Julii Szczypior, możemy usłyszeć w utworze “Rëbôczczi”. To słowo znaczy po prostu “rybacki” – wyprzedzam, zanim ktoś zacznie to kojarzyć z producentem sportowego obuwia. Takie zabawy językowe tylko na szyldach knajp w Jastarni.

I coraz bardziej mistycznie

Rozbudowana, wielowarstwowa kompozycja to “Abrazja”, promowana także przez znakomity klip. Michał i jego banda już zdążyli przyzwyczaić słuchacza, że na każdym albumie musi znaleźć się kompozycja “all in one”, gdzie wykorzysta pełnię swojej kreatywności oraz szeroki wachlarz instrumentów. Punkowa stylistyka i rytm powraca w utworze “Reformator”. Nie ukrywam, że to właśnie za takie kompozycje cenię Kiev Office najbardziej. Jest piosenkowo, skocznie, ale przy tym surowo i motorycznie. Zdecydowanie mój faworyt z tej płyty, a przy tym dostrzegam prawdziwego, koncertowego bangera, godnego “Dwupłatowców”, “Satelity”, czy wspomnianych wcześniej “Karoliny Kodeiny” lub “Bulwaru Molo”. Kończy się świetnym, gitarowym rzężeniem, tym razem równie brudnym co na “Nevermind” Nirvany. Przedostatnim utworem na płycie jest “Kontrreformacja” – kompozycja wkraczająca na terytoria orientalne, mistyczne, nieco tajemnicze. Intrygujący jest zwłaszcza tekst – chyba po raz pierwszy w historii zespół porusza tematykę religijną, choć wcześniej podejmował już takie próby (instrumentalny “Opat” ze “Statku Matki” z 2014 roku). 

Ciekawostką “Nordowi Môl” jest utwór “W trąby dąć” będący coverem legendarnego zespołu występującego pod nazwami 74 Grupa Biednych / Sygnały 74. Także w tym przypadku zespół pozwolił sobie na wielowarstowowość, zmiany tempa i zabawę suspensem. 


Podsumowanie

“Nordowi Môl” to przede wszystkim świadectwo znakomitej formy Kiev Office, którym nie straszny ani upływający czas, zmiany personalne, czy inne przeciwności losu. To bardzo dojrzały i przemyślany album, któremu na szczęście nie brakuje wiatru świeżości, jak w przypadku pierwszych wydawnictw grupy. Choć zespół ma już własny styl, nadal potrafi zaskoczyć i dać słuchaczowi rozrywkę na bardzo wysokim poziomie, nie obniżając przy tym artystycznych lotów. To dobra propozycja dla każdego – zarówno znawców tematu jak i tych, którzy słyszą o gdyńskiej grupie po raz pierwszy. Na początku roku zespół rusza w trasę, warto sprawdzić, czy nie grają u ciebie. Dobry gig gwarantowany!