Posadziłem drzewo – ty też powinieneś

Zaczynając od jednej małej pestki, można zbudować terapeutyczną więź z rośliną. Wystarczy tylko wepchnąć ją do ziemi i zalać wodą. To proste jak zupa z proszku, a niesie za sobą wiele dobrego.

Zaczęło się, gdy miałem kilka lat. Już jako smarkacz wiedziałem, że wszystkie te wielkie drzewa wokół mnie, potrzebują dziesiątek lat, by urosnąć – tak, jak ja. Postanowiłem im trochę pomóc i zabrałem do domu sosnową szyszkę.

Dziś drzewo, które posadziłem w doniczce, a które z początku było tylko chwilową zajawką, jest dużo większe ode mnie. Sosna sięgająca trzeciego piętra i wiele mniejszych roślin po drodze upoważnia mnie poniekąd, by opowiedzieć, jak to jest.

 

A jest to cholernie uspokajające

 

Nie zamierzam rozwodzić się tu nad hipisowskimi mantrami i życiem wśród natury, ale jedno jest pewne – praca w ogrodzie wycisza. Myślę, że nie każdy może mieć miejsce na piętnastometrowe drzewo iglaste, ale na spokojnie można zacząć od mniejszych roślin.

Lubicie cytrusy? Nasiona mandarynki wsadzacie do ziemi, delikatnie zraszacie, zostawiacie na kilka tygodni. Może wyrosną, może nie. To się okaże.

To oczekiwanie to dopiero przedsmak tego, co was czeka. Najlepszy jest moment, gdy widać pierwsze pędy. Wtedy biegacie wokół domu, ściągając na siłę wszystkich domowników, by obejrzeli ten zacny badyl. Z ziemi wystaje dopiero centymetr czy dwa zielonego pędu, ale dla was to prawie jak lek na raka – gdybyście mieli okazję, pochwalilibyście się tym na fejsie, insta, w telewizji i radiu. Może nawet zgarnęli nagrodę od sołtysa, za plon roku.

 

Potem już tylko obserwowalibyście jak rośnie. Podobno to trochę jak z dzieckiem, tylko nie płacze. Za to każdy szkodnik będzie dla was szatanem wcielonym, użyjecie wszystkich dostępnych środków by go usunąć. W końcu wyrośnie wam spory krzaczek. Lub drzewko. To zależy od was – jeśli wciąż mówimy o mandarynkach. Niespodziewałbym się owoców (bez profesjonalnej opieki), ale tak oto staniecie się posiadaczami wyjątkowej rośliny. Wyhodowanej od podstaw. Od nasionka, tego kupionego w sklepie.

 

I poczujecie się dumni – bo to wasze

 

To wy się tym zaopiekowaliście. Zasadziliście, podlewaliście, niańczyliście, śpiewaliście mu, jakby trzeba było to nawet przewinęlibyście – całe szczęście tego ostatniego nie wymagają. Ale przesadzaliście, a to prawie to samo. Teraz każdemu się możecie chwalić, z czasem zasadzicie kolejne rośliny, poznacie więcej tajników ogrodnictwa, a w waszym domu zrobi się zielono.

 

Z czasem zainwestujecie w dużo droższe, fikuśne rośliny, które będą miały znacznie większe wymagania. Sprowadzicie egzotyczne nasiona. Może znajdzie się też miejsce na małą szklarnię? Okazuje się, że to nie kosztuje wiele, a ich zielone liśćie razem z CO2 ściągają też stres. Zapomnicie o pracy, o problemach. Na chwilę będzie ważne, czy aby woda nie jest za twarda, czy pamiętaliście by dodać odżywki.

 

To odstresowuje. Relaksuje, czasem wkurwia. Ale głównie jednak odstresowuje. Jako laik, amator, polecam.