cele noworoczne postanowienia 2020

Przybyłem, postanowiłem, zrealizowałem – postanowienia noworoczne

Wiele osób myśli, że postanowienia noworoczne to bzdura. I mają rację. Skąd wiem? Bo większość z nich brzmi tak samo – muszę iść na siłownię, wziąć się za siebie, schudnąć. To wszystko tylko puste słowa. Jeśli chcecie coś zmienić, zacznijcie od tych kilku rzeczy.

Wszyscy wokół mówią o tym, jak zmienią swoje życie w styczniu. Zaczyna się nowy rok, a 2020 to także nowa dekada. Wiele osób upatruje w tym znak do zmiany swojego życia. Pisaliśmy już o tym, jak realizować postanowienia noworoczne, jednak wciąż pozostaje jedno kluczowe pytanie – od czego zacząć? Jakie cele zrealizować? Według filozofii Kaizen, powinniśmy robić to małymi krokami. Zanim się nie obejrzymy, zrealizujemy wielkie rzeczy, niewielkim kosztem, bo kropla drąży skałę.

 

Cele są jak puzzle

Jestem przykładem zastosowania tej filozofii. Moim podstawowym celem był powrót do formy. Oznaczało to podjęcie treningów, zrzucenie kilku(nastu) zbędnych kilogramów i zbudowanie dodatkowej masy mięśniowej. Jak to zrealizowałem? Rozkładając podstawowy cel na kilka mniejszych kroków, a jeśli one także były za duże do zrealizowania w krótkim czasie – rozkładałem je na jeszcze mniejsze. W ten sposób zaspokajałem swoją potrzebę zdobywania kolejnych kamieni milowych, jednocześnie zbliżając się do wymarzonego celu. W moim przypadku wyglądało to następująco:

  1. 15 minut dziennie
  2. 30 minut dziennie
  3. Dwa treningi – rano i wieczorem – 15 i 30 minut
  4. Zwiększenie czasu – 30/30
  5. Podjęcie treningów – Ving Tsun Kung-Fu

 

W tym momencie moja waga spadła o 15 kg. Nawet nie zauważyłem wysiłku, który w to włożyłem. Jednocześnie rosła moja świadomość ciała – uczyłem się nowych ćwiczeń, sztuki walki, wzmacniałem swoją kondycję. Wszystko to przyszło niemal bez wyrzeczeń.
Zastanówcie się teraz nad jednym, konkretnym celem, który chcecie zrealizować. Jeśli wybierzecie ich za wiele – w końcu wszystkie zostaną porzucone, a wy wrócicie do udostępniania smutnych memów.
Wybraliście? Dobrze. Teraz pora rozłożyć go na czynniki pierwsze. W moim przypadku forma oznaczała spadek wagi i poprawę sylwetki. Znalazłem więc czynności, na które nie miałem wymówki – 15 minut porannych ćwiczeń nie stanowi problemu nawet dla najbardziej zabieganych z nas. Gdy byłem zadowolony z utrzymania tego postanowienia przez dwa tygodnie – zwiększyłem czas do 30 minut. W końcu przeniosłem trening na wieczór, a rano wróciłem do 15 minut rozciągania. Można? Można.

 

Walcz o postanowienia

Jak widzicie, dla mnie każdy jeden punkt był celem do zrealizowania. Rozbiłem postanowienia noworoczne na dużo mniejsze, które niemal nie wymagały wysiłku, jednak przynosiły satysfakcję z wygranej. A była to walka z najcięższym przeciwnikiem – samym sobą.
Nie bójcie się wyznaczać sobie z pozoru prostych kamieni milowych – dla mnie przebiegnięcie kilku kilometrów może nie być większym wysiłkiem, ale jeśli dla was celem jest codzienne pokonywanie 500 metrów – okej. Pamiętajcie, że nawet jeśli będzie to zaledwie kilka kroków – wyprzedzacie tych, którzy wciąż zalegają na kanapie. A za kilka lat będą wam zazdrościć medali maratońskich.

 

Zapiszcie wasz cel

Notatki na komputerze czy komórce można usunąć. Tych zapisanych na papierze, trzymamy się zwykle dłużej. Powodem są wyrzuty sumienia – jeśli je podrzemy i wyrzucimy, pozostają dowody świadczące o naszej winie. Z kolei notatki wirtualne podlegają starej, podwórkowej zasadzie – co było i nie jest, nie pisze się w rejestr. Kupcie notes, zapiszcie cel. Rozbijcie go na kroki, rejestrujcie wasze postępy. Po pierwszych tygodniach będzie to wasza motywacja. Skoro tyle już przeszliście, dlaczego mielibyście przestać?

I jeszcze jedno – powodzenia. Bo nie będzie łatwo. Te wysportowane sylwetki, które widzicie w internecie i gazetach, ludzie, którzy otworzyli własne firmy w wieku 20 lat – to nie wy. Ale możecie być podobni do nich. Wybierzcie to, nad czym chcecie pracować i róbcie. Nie zwlekajcie.